SZKOLNA PRZYGODA W BUDAPESZCIE

Nasza szkolna ekipa wróciła właśnie z trzydniowej wycieczki do stolicy Węgier. To były dni pełne wrażeń, pięknych widoków i świetnej zabawy!

Podróż rozpoczęliśmy od podboju klimatycznego Pesztu. Spacerując w blasku słońca, zobaczyliśmy Plac Bohaterów,  Plac Wolności oraz majestatyczną Bazylikę św. Stefana. Kulminacyjnym punktem spaceru po placu Kossutha był monumentalny budynek Parlamentu – jego ogromny gmach zrobił na nas kolosalne wrażenie.Tuż obok niego, na nadbrzeżu Dunaju, zatrzymaliśmy się na chwilę głębokiej refleksji przy jednym z najbardziej poruszających pomników w Europie – Butach na brzegu Dunaju. To wyjątkowe miejsce pamięci poświęcone ofiarom Holokaustu, które zginęły tu w czasie II wojny światowej

Znaleźliśmy też czas na integrację w słynnej Wielkiej Hali Targowej, gdzie rzuciliśmy się w wir zakupów.

Kolejnym etapem naszej wyprawy było historyczne Wzgórze Zamkowe w Budzie. Choć z nieba lał się prawdziwy żar, dzielnie maszerowaliśmy urokliwymi uliczkami, podziwiając Zamek Królewski, bajeczną Basztę Rybacką oraz gotycki Kościół Macieja. Zachwyciły nas nie tylko architektoniczne perełki, ale też żywa historia – w tym uroczysta zmiana warty pod Pałacem Prezydenckim oraz pomniki upamiętniające polskich legionistów. Widoki na Dunaj i spajające miasto mosty dosłownie zapierały dech w piersiach. Prawdziwą magią okazał się jednak rejs statkiem– podziwianie stolicy z perspektywy rzeki było idealnym i niezwykle orzeźwiającym zwieńczeniem dnia.

W drodze powrotnej do Polski czekało nas jeszcze słodkie pożegnanie z Węgrami w urokliwym miasteczku Szentendre. Nasza przesympatyczna pani pilotka, Natalia, z pełnym profesjonalizmem poprowadziła nas labiryntem krętych uliczek aż do samego serca miasta – placu Fő Tér, gdzie podziwialiśmy charakterystyczny Krzyż Morowy z 1763 roku, postawiony na pamiątkę ocalenia mieszkańców przed wielką zarazą  Największą atrakcją okazało się niesamowite Muzeum Marcepanu. Ślinka ciekła nam na widok tych wszystkich precyzyjnie wykonanych, bajkowych cudeniek z marcepana i tylko zakaz podjadania eksponatów powstrzymał nas przed wielką ucztą.

Długa, licząca blisko 940 kilometrów droga powrotna do Łomży minęła nam bezpiecznie, komfortowo i niezwykle wesoło. Wszystko to zasługa naszego mistrza kierownicy, pana Marcina, który nie tylko gnał do domu z prędkością światła (no, prawie!), ale też z anielską cierpliwością znosił nasze rozmowy, śmiechy, śpiewy na pokładzie Mercedesa.

Wycieczka dobiegła końca, ale genialne humory nas nie opuszczają. Wielkie dzięki dla całej ekipy za ten niesamowity, wspólnie spędzony czas.
Opiekunki:
Bożena Żelechowska
Aneta Sobczyńska

Categories:

Zobacz inne Artykuły



Powiązane wpisy